sobota, 16 sierpnia 2014

Wizyta sędziego Turpina

Opis: Londyn, XIX wiek. Znany Sędzia Turpin dowiaduje się o słynnym zakładzie fryzjerskim Mr. Todda i postanawia się tam wybrać i skorzystać z jego usług. Chce wyglądać dobrze przed ślubem ze swoją nową wybranką – młodą i piękną Johanną. Jednakże, trafiając do zakładu, Turpin szybko natrafia na przeszkody, poznaje tajemnice zakładu, a następnie znajduje się w śmiertelnym niebezpieczeństwie.
Gatunek: Komedia, Thriller
Na podstawie: Filmu Tima Burtona: „Sweeney Todd: Demoniczny golibroda z Fleet Street”
Bohaterowie:
1. Sweeney Todd
2. Sędzia Turpin
3. Nellie Lovett                     

Sędzia Turpin: Myster Todd?
Sweeney Todd: Dzień dobry!
Sędzia Turpin: Dzień dobry!
Sweeney Todd: Tak zacny klient w moim zakładzie.
Proszę siadać!
Sędzia Turpin: Wie pan, zakochałem się.
Sweeney Todd: Aha, dobrze, dziękuję za informacje.
Sędzia Turpin: Chcę dobrze wyglądać przed ślubem, więc proszę mnie ogolić, Mister Todd.
Sweeney Todd: O, a z kim Pan się żeni?
Sędzia Turpin: Z cudowną istotą, która ma 17 lat, a ja 50.
Zapraszam Pana na ślub!
Sweeney Todd: Dziękuję… A jak ma na imię Pana wybranka?
Sędzia Turpin: Johanna.
Sweeney Todd: SŁUCHAM?! JOHANNA?! MOJA…
Nagle mężczyzna opanowuje się i oznajmia ze złośliwym uśmieszkiem…
Cudnie, a teraz ogolę pana.
Sędzia zamyśla się, przybierając minę upitego.
Sędzia Turpin: Wiem, że jest cudowna.
Sweeney Todd: Właśnie ja też…
Sędzia Turpin: Pan ją zna??
Sweeney Todd: Nie…
Sędzia Turpin: To czemu Pan wie, hę?
Sweeney Todd: Domyślam się…
Niech Pan w końcu siada!
Sędzia Turpin: Nie usiądę, bo zakurzone! Niech Pan odkurzy!
Sweeney Todd: MRS. LOVETT!!!
NIECH PANI WYCZYŚCI TO KRZESŁO!
Nellie Lovett: Tak Mr. T?? Co się Pan tak drze?
Mam klientów.
Sweeney Todd: Później Pani powiem.. A teraz niech Pani wyczyści to krzesło, mam wymagającego klienta.
Nellie Lovett: A Pan nie może?!
Sweeney Todd: Nie, nie mogę! Pani jest od sprzątania!
Nellie Lovett: Co proszę?? Ach, przepraszam. Dla ciebie wszystko, Mr. T!
Nellie bierze ścierkę i rzuca w Sweeney’a.
Nellie Lovett: Bye bye my love!
Mr. Todd szybkim ruchem zdejmuje ścierkę z twarzy…
Sweeney Todd: STOP! Niech Pani tu wróci!
Nellie Lovett: Tak Mr. T? Jakiś problem?
Sweeney Todd: Tak, jak Pani tu jest, to przy okazji może mi Pani jeszcze podać brzytwy z biurka, bo mi się nie chce tam iść. I wziąć tę szmatę.
Nellie Lovett: O nie! A Toby to co?
Sweeney Todd: Toby się upił i leży obok kominka!
Sędzia Turpin: CZY JA TU PZYSZŁEM DO FRZYJERA, CZY SŁUCHAĆ JAKIEJŚ KŁÓTNI MAŁŻEŃSKIEJ DO JASNEJ CHOLERY?!!
Nellie Lovett: TO JUŻ NIE MÓJ PROBLEM!
Sweeney Todd: Ona nie jest moją żoną!
Nellie Lovett: Ale… No.. Nie jestem…
Mr. Todd patrzy na nią ze współczuciem…
Sweeney Todd: No dobra, niech Pani tu podejdzie.
Mrs. Lovett podchodzi z biciem serca. Mr. Todd całuje ją namiętnie, po czym mówi…
Sweeney Todd: Niech teraz Pani idzie na dół.
Nellie Lovett: Jeszcze!
Sweeney Todd: Mrs. Lovett… Później, teraz mam klienta!
Nellie Lovett: Przepraszam Mr. T! Do zobaczenia mój kochany!
Sweeney Todd: Tak, tak. Do zobaczenia… To siada Pan? Czy jeszcze będzie tu stał przez następną godzinę?
Turpin stoi z otwartą buzią wpatrując się tępo w Mr. Todda.
Sweeney Todd: Bo wreszcie chciałbym Pana za… znaczy ogolić!
Sędzia Turpin: CO, TO JAKIŚ TEATR, CZY CO?! Ja przyszedłem się ogolić, a tu…
PODAM PANA DO SĄDU!
Sweeney Todd: PAN JEST SĘDZIĄ! A PAN MI TU SAM PRZYSZEDŁ I ZACZĄŁ GADAĆ O JAKIMŚ ŚLUBIE Z MOJĄ C... YYY...Z TĄ DZIEWCZYNĄ!
Niech Pan siada i nie gada!
Sędzia Turpin: JAK PAN ŚMIE!! PAN JEST Z NIŻSZEJ KLASY!!!
Sweeney rzuca sędziemu mordercze spojrzenie.
Sweeney Todd: Siadaj!
Sędzia Turpin: SŁUCHAM?!! WIE PAN, ŻE MOŻE PAN BYĆ ZA TO POWIESZONY?!!
Sweeney Todd: ZA CO??
Sędzia Turpin: ZA WYRAŻANIE SIE W TAKI SPOSÓB DO MNIEE!
Sweeney Todd: YH...NIECH SZANOWNY PAN RACZY RUSZYĆ SWÓJ SZANOWNY TYŁEK I USIĄŚĆ NA TYM KRZEŚLE, WYCZYSZCZONYM - NA PANA ŻYCZENIE- PRZEZ MRS.LOVETT- KTÓRA RZUCIŁĄ WE MNIE SZMATĄ JAK TO WYCZYŚCIŁA- I DA SIĘ OGOLIĆ , BO PO TO SZANOWNY PAN TU CHYBA PRZYSZEDŁ!
Sędzia siada z obrażoną miną i krzesło skrzypi.
Sędzia Turpin: NIECH PAN NAOLIWI TO KRZESŁO! ALBO NIECH ZAINWESTUJE W LEPSZE!
Zdenerwowany Mr. Todd mruczy pod nosem: Naoliwić, naoliwić! A może niech Pan trochę chudnie, bo boję się, że się, Pan utknie w tunelu…
Sędzia Turpin: HALO! SŁYSZY MNIE PAN, PANIE... TODD?!
Sweeney Todd: SŁYSZĘ! TO CO? JEST PAN GOTOWY?
Sędzia Turpin: NIE! NIECH PAN COŚ ZROBI Z TYM KRZESŁEM! TWARDE JEST!
Ja mam wrażliwy tyłek!
Sweeney Todd: Mam znowu wołać Mrs. Lovett?
Sędzia Turpin: TĄ GŁUPIĄ BABKE?!
Sweeney Todd: JAKĄ GŁUPIĄ BABKE?!! MRS.LOVETT NIE JEST GŁUPIA!!! ONA JEST DOBRA I PIĘKNA!!
Sędzia Turpin: TO NIECH PAN JĄ WOŁA, BO ZARAZ NIE WYTRZYMAM!
Sweeney Todd: MRS.LOVETTT!!
“Tak Panie Tee?” – drze się z Mrs. Lovet z dołu.
Sweeney Todd: CHODŹ TU PANI Z KRZESŁEM! TYLKO WYGODNYM I NIE SKRZYPIĄCYM!!
“Już idę!” – krzyczy Nellie Lovett targając ze sobą krzesło.
Sweeney Todd: ALBO NIE!! NIECH PANI PRZYNIESIE PODUSZKĘ!
Mrs. Lovett stawia z trzaskiem krzesło.
Nellie Lovett: CO TY SOBIE WYOBRAŻASZ PANIE TODD?
ŻE JA NA USŁUGI JESTEM? JA MAM KLIENTÓW NA DOLE!
I MUSZE NOWE PASZTETY ZROBIĆ...
Sweeney Todd: MRS.LOVETT JA TEŻ MAM KLIENTA I TO BAAAARDZO WYBREDNEGO! I JUŻ PANI ZAPOMNIAŁA , ŻE PANIĄ POCAŁOWAŁEM? POWINNA BYĆ PANI WDZIĘCZNA!
Kobieta zahacza suknią o krzesło, potyka się i upada na Sweeney’a. Leżą na podłodze.
Nellie Lovett: Och, przepraszam mój drogi!
Lovett nie może się powstrzymać i przybliża usta do jego ust. Todd całuje ją, a Turpin klnie pod nosem. „Kiedy weźmiemy ślub, Mr. T?” – szepcze mu do ucha.
Sweeney Todd: Ekhem… Co?!
Nadal leżą na podłodze.
Nellie Lovett: Po prostu myślałam… Ale już nie ważne,
Sweeney Todd: Ależ nic się nie stało, moja droga..
Mogłabym tak leżeć całą wieczność – rozmyśla Mrs. Lovett. Mr. Todd patrzy jej się w oczy. Sędzia Turpin rzuca się na podłogę, wyrywa włosy z głowy i płacze. „Och, te spojrzenie!” – myśli Nellie.
Nellie Lovett: Czemu nie możesz darować sobie tego sędziego?
Po prostu podejdź do niego i go… dźgnij szybko w gardło i po sprawie.
Bo tak teraz myślę, jest dość gruby i wystarczy na więcej pasztetów.
Sweeney Todd: Najpierw musi Pani ze mnie wstać.
Nellie Lovett: Ależ mój kochany! Tak fajnie się na panu leży!
Sweeney Todd: Panie Turpin, podejdź tu!
Nie pasowało Panu krzesło, to podłoga będzie lepsza?
Sędzia wstaje I podchodzi wściekły, po czym wraca się po brzytwę, słysząc nowe polecenie.
Sędzia Turpin: Tą od sosu pomidorowego... Czy, czy to sos pomidorowy?
To.. To krew!
Nellie Lovett: Zapomniałeś wyczyścić, Panie T!
„Co?! Jaka krew?!” – krzyczy Mrs. Lovett udając zdziwioną, po czym ciągnie sędziego za rękę, teraz, albo nigdy! Bierze szybko brzytwę i dźga w gardło. Turpin krzyczy z bólu przez kilka sekund, po czym umiera, a Nellie uśmiecha się. Mr. Todd śmieje się psychopatycznie.
Nellie Lovett: Ależ cudowny śmiech, mój drogi! A teraz połóż się!
Mrs. Lovett pcha Mr. Todda na ziemię, gdy ten próbuje zrzucić sędziego do zapadni.
Nellie Lovett: Niech pan poczeka! Wszystko w swoim czasie.
Sweeney Todd: Ale nie wiem, czy to w ogóle możliwe… Ile on waży?
Nellie Lovett: Nie ucieknie już… Ze dwie tony..?
Sweeney Todd: Chyba więcej…
Nellie Lovett: Zawołajmy Toby’ego… Albo nie!
Sweeney Todd: Lepiej nie!
Nellie Lovett : Och, no dobra! Ale pośpieszmy się…
Sweeney Todd: O Boże!
Nellie Lovett : Trzeba go przepchać, w miejsce, gdzie zapadnia! .. Co się stało, Panie T?
Sweeney Todd: Jaki on ciężki!
Nellie Lovett: Pomogę Panu…
Sweeney Todd: I podłogę mi krwią pobrudził!
Nellie Lovett: Toby posprząta, powiemy, że to sos pomidorowy.
Poza tym, jest po dżinie nieco opity, nie zorientuje się.
Sweeney Todd: No dobrze… Pomaga mi Pani?

Mrs. Lovett pomaga przeciągnąć sędziego do zapadni.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz